Taniec jest Kobietą ~ ADREMIDA Nr 9 / 2013

Taniec jest Kobietą ~ ADREMIDA Nr 9 / 2013

Zatańcz naga

Zarezerwuj czas tylko dla siebie. Stań, wygodnie ubrana lub naga, i zacznij się swobodnie poruszać w rytm ulubionej muzyki. Być może na początku nie będziesz wiedziała, co zrobić albo pojawią się wyuczone gesty czy techniki tańca i wydasz się sobie sztuczna. Nic nie szkodzi. Tańcz. Być może przypomni Ci się czas, kiedy jako mała dziewczynka poruszałaś się całkowicie swobodnie, w radości i odważnym kochaniu każdej chwili życia. Zauważ, co teraz czujesz w stopach, w udach? Jak stawiasz kroki, co robią Twoje ramiona i dłonie? Co dzieje się w Twoich biodrach, brzuchu i piersiach, gdy tańczysz swobodnie, sensualnie, nieokiełznanie, a muzyka i każdy, nawet najmniejszy ruch, przenikają Twoje ciało, całą wprowadzając Cię w drżenie? … 

Zatańcz każdą emocję, która się pojawi. Być może będzie to chaos, bo tyle masz spraw do załatwienia. Albo smutek, bo właśnie rozstałaś się z przyjaciółką. Być może zatrzymanie. Nic nie szkodzi, to też jest stan, za którym odkryjesz nowe. Radość, niewinność, być może dzikość i furię lub namiętność i pasję. Czuj i tańcz to wszystko każdą komórką swojego ciała. Całą sobą. I zauważ, jak się czujesz, gdy swobodnie i z wolnością wyrażasz siebie, naturalnie i w akceptacji przechodząc z jednej emocji w drugą. I jak na to wszystko reaguje Twoje ciało, Twoja dusza?

Gdy już cała będziesz drżeniem, zauważ rodzącą się w tym przyjemność. Bo to jest przyjemne. Możesz sobie pomóc, wyobrażając sobie coś, co ją uosabia. Poczuj to, co w niej niewysłowione i zacznij poruszać się tak, aby swoim gestem, ruchem stać się esencją tej przyjemności, aż cała będziesz nią emanowała. I na koniec, w zatrzymaniu, jeszcze raz zauważ, co czujesz… do siebie, do świata, do najbliższej osoby, do problemów, wyzwań? I pomyśl, jakie byłoby Twoje życie, gdybyś z tym, co czujesz teraz, z tą drżącą gotowością i miłosną otwartością do przeżywania wszystkiego, wykonywała każdą czynność… Oddychała, poruszała się, tworzyła, parzyła herbatę, myślała, kochała, kłóciła się, śmiała, na co dzień. Jakby to było…

Namiętność ruchu

Jako mała dziewczynka mnóstwo czasu spędzałam na łonie natury, zbierając zioła, tarzając się w dmuchawcach i chowając się w chaszczach. Ale też przez prawie dziesięć lat tańczyłam w dziecięcym zespole tańca. Nawet kiedyś występowałam z tej okazji w „Teleranku”. Chodzi o to, że od dzieciństwa poprzez naturę i taniec miałam stały kontakt z ciałem, z jego ruchem, z jego odczuwaniem i – teraz to widzę – z jego intuicyjną i pierwotną mądrością. W zasadzie to jest to, do czego teraz powracam, praktykując tantrę.

Niezależnie, po wielu, wielu latach, przepełniona ciekawością, zapisałam się w ubiegłym roku na zajęcia zmysłowego tańca dla kobiet, prowadzone w jednej z warszawskich szkół. To było dość niezwykłe w porównaniu z dzikimi i nieokiełznanymi tańcami na bosaka, czasem nago, czasem w luźnej sukience i z rozczochranymi włosami – stanąć przed lustrem w makijażu, szpilkach i legginsach. Zatkało mnie. Hmm… Jakże inaczej. To w zasadzie fascynujące spotkanie czegoś nieokiełznanego we mnie z wystylizowanym, społecznie zaakceptowanym wizerunkiem kobiety zmysłowej. I po okresie odkrywania swojej dzikości teraz przyszła nauka techniki stawiania stóp w szpilkach, z nich wypływającego ruchu bioder, który z kolei daje impuls piersiom, ruchowi ramion, szyi, a na końcu głowy. Obrót, rozwiane włosy i uwodzenie! Tak naprawdę siebie samej, bo swojego odbicia w lustrze. Jak się czuję, gdy odchylam głowę, wypinam biodro, miękko siadam, a czubkami palców u stóp w precyzyjnie określony sposób przesuwam po podłodze. Czy naprawdę czuję się zmysłowa? Jak bardzo sensualność zatrzymuje się na formie, a na ile wypływa z jej autentycznie głębokiego odczuwania, bo mam do niej dostęp?

Kiedyś, tuż po zajęciach, pokazałam znajomym małą część układu. Ja, perfekcjonistka, martwiłam się wszystkim technicznymi niedociągnięciami, a dla nich nie to było istotne, ale energia, pasja, ekscytacja i namiętność ruchu. Te iskry, ta przyjemność każdego gestu ich przyciągnęła. Z jednej strony człowiek Zachodu ze wszystkiego zrobił technikę, także z tańca, także z kochania się. Z drugiej jest tyle piękna w walcu, salsie, tangu… Właśnie to piękno. Kiedy ono się pojawia? Może wtedy, gdy forma wypełnia się pełnym wolności, akceptacji, pasji, magnetyzującym drżeniem?

Puls natury

To jest tak naturalne, gdy kobieta tańczy. Robimy to od tysięcy lat. Poprzez taniec kontaktujemy się z naszym ciałem, aby poczuć je i zobaczyć od wewnątrz, same. Kiedy tańczysz, odnawiasz połączenie nie tylko ze swoim ciałem, ale poprzez nie także ze swoją duszą. W ten sposób dotykasz boskości w sobie i wchodzisz w Święty Taniec. Tańcząc tak, uspokajasz myśli, „rozpuszczasz” walkę, ocenę, porównywanie czy rywalizację, znikają napięcia. Taniec jest jak medytacja i, podobnie jak ona, odwraca Twoje nawyki zamykania się, dzięki czemu możesz stopniowo i stale rozkwitać, otwierając się na swoją esencję. W swej istocie my, kobiety, nie tyle kochamy, co jesteśmy samą miłością. Zatem naszą praktyką duchową jest otwieranie się na miłość właśnie. Kobiecości nie interesuje rozwiązywanie problemów i odnajdywanie pustki. Kobiecość przeżywa, jak wolne i otwarte serce, i w tym odnajduje pełnię. Jest płynna jak woda. Raz jest kroplą, innym razem strumieniem, by w pewnym momencie stać się wodospadem. Tak po prostu, naturalnie. Ona zwyczajnie, stale i nieprzerwanie płynie. Kiedy piszę te słowa, jest pełnia, a od zarania dziejów tancerki w świetle księżyca spontanicznie wybijały swoimi stopami puls natury, celebrując przejście kolejnego cyklu księżycowego. Tak naprawdę my, kobiety, w naszych sercach jesteśmy tancerkami. Nasze ciała czują rytmy całego życia. Szczera ekspresja w tańcu jest w nas głęboko zakorzeniona, dając nam twórcze połączenie z naszym wnętrzem. Tak wyzwalamy nasze dusze, umysły i ciała. Tak otwieramy drzwi do głębszego zrozumienia. Zatem jeśli kochasz tańczyć, to tańcz. Uczyń z tańca swoją praktykę nieustającego wzrostu, by z tego miejsca wkroczyć na terytorium zupełnie nowych możliwości. I, jak mówiła Isadora Duncan, po prostu stać się w tańcu świetlistą manifestacją swojej duszy.

Sonia Bednarek

Subscribe to our newsletter

 

Subscribe to our newsletter

 

Subscribe to our newsletter