Obfitość ~ znowu się w Nią zanurzam…

Obfitość ~ znowu się w Nią zanurzam…

Plasterek sera…

Pamiętam, jak byłam bardzo zaskoczona, gdy po przyjeździe do Warszawy, rok po skończeniu liceum, poczęstowano mnie kanapką, na której było kilka plasterków sera, a nie jeden. W moim domu kładliśmy jeden… Ach, to tak oszczędnie żyliśmy?  Teraz wiem, że tak, a mimo to, miałam przeogromne poczucie obfitości i bogactwa.  Teraz jest to dla mnie niezwykle, ale wtedy było najzwyklejsze, najnaturalniejsze na świecie i inny odbiór rzeczywistości to dopiero byłoby coś dziwnego.

I pamiętam gdy byłam mała, jak mnóstwo czasu spędzałam na łąkach i wśród drzew, jak tarzałam się w dmuchawcach, goniłam z wiatrem, zbierałam zioła i kwiaty, malowałam i rzeźbiłam, uczyłam się angielskiego, tańczyłam, śpiewałam.  Czego chcieć więcej? Przecież własnoręcznie przerobiona koszula po dziadku z wyhaftowanymi kwiatuszkami takimi, jak ja dokładnie chcę, to taki dar! Sweter co sobie sama zrobiłam też!  I to, że kiedy chce – zaszywam się na łące, a kiedy chcę –  idę do miasta, do przyjaciół! I w ogóle tyle się dzieje w życiu! Mam tyle do poznania, tyle wspaniałości do doświadczenia.  I jakby mało, nowe dary wciąż przychodzą. Same… Prezent od wujka do skarbonki! I co rok rzymskie wakacji u Cioci!

Zapachnieć obfitością…

Potem Warszawa. Praca w firmie prawniczej. Moje pierwsze wymarzone perfumy to Laguna – Salvadore Dali. No nigdy ich nie zapomnę. Odkładałam na nie pół roku. Gdy je kupiłam, czułam się jak najbogatsza kobieta świata. Pachniałam obfitością na 100 km. I z kolejną rzeczą, z kolejną podróżą, kolejnym odkryciem czułam się tak samo, przyciągając  ją jeszcze bardziej. Jak Królowa Obfitości w każdej komórce swojego ciała!

W pewnym momencie już bardzo dobrze zarabiałam. I gdy nasyciłam się gromadzeniem, po paru latach pojawiło się coś takiego jak… malkontenctwo, grymaszenie, niedocenianie tego co mam, krytykowanie, bo przecież zawsze coś mogłoby być lepsze. I w efekcie stopniowo przestawałam doceniać wszelkie przejawy obfitości wokoło mnie… I z czasem co raz mniej nią pachniałam… I z czasem pojawił się strach, gdy zaczęła odchodzić. I nieważne jak dużo pracowałam, wkładałam wysiłku… ona zamykała się.

Hmmm… Wtedy zorientowałam się, sama na sobie nauczyłam się, jak to dokładnie działa. 

I jakiś czas temu, niby przypadkiem, przyciągnęła mnie przepiękna Lakshmi – Boginii Wszelkiego Bogactwa, materialnego i duchowego, Harmonii i Piękna. Jej podstawowy przekaz jest bardzo prosty – obfitość jest jak kobieta.  OBFITOŚĆ JEST KOBIETĄ.

Zaraz, zaraz, obfitość jest kobietą? 

Przecież cały świat podchodzi do obfitości, zwłaszcza tej materialnej, zwykle po męsku. I cudownie, gdy jest to harmonijna męskość, czyli m.in. obejmuje kierunek i cel, planowanie, analizę, znajomość opcji, możliwości, kalkulacje, dbałość itp.   Gorzej gdy jest nieharmonijna, jak zbytnia kontrola, krytyka, bezuczuciowość, wieczny brak satysfakcji i wieczne niezadowolenie, bo wciąż mało, wciąż nie takie itp.

I jeśli obfitość jest kobietą, to w tym drugim przypadku sprawa jest prosta: tak jak ona, w końcu odsuwa się i zamyka.  A w tym pierwszym – zatrzymuje się z zainteresowaniem, bo to męskie podejście jest bardzo ważne.  Daje jej bezpieczną przestrzeń, oparcie, klarowność, szersze spojrzenie i przede wszystkim kierunek.  Ale czy to wystarczy by co raz bardziej rozkwitała? Co mi, co Tobie, jako kobiecie, jest jeszcze potrzebne do pełnego otwarcia?  Hmmm…

Tak naprawdę ja to wiem, tak jak Ty to wiesz, tak jak my wszystkie w głębi siebie wiemy.  Chodzi o… zauważanie, docenianie i szanowanie, radość, że jest i wdzięczność, że jest, przyjmowanie i obdarowywanie, po prostu kochanie. Chodzi o miłosne iskrzenie.

I teraz całą sobą czuję, że gdy naprawdę wiem czego chcę, tak z duszy, z serca, brzucha; gdy odkładam na bok odczucie braku, strachu i inne moje niesprzyjające przekonania; gdy wzmacniam poczucie mojej wartości, gdy z radością i lubością zanurzam się w każdym przejawie obfitości w moim życiu i gdy wspieram to moimi umiejętnościami, klarownością i strukturą (nieco inną niż u mężczyzn, ale wciąż strukturą), wtedy rozkwitam i ponownie roz…pachniam się, na 100 km wokoło rozpachniam się obfitością! Bo… ona jest jak kobieta, jest jak… ja. Wprost uwielbia być celebrowana!

sonia podpis - małe

 

 

 

Może Cię zainteresować:

CELEBRACJE KOBIECOŚCI ~ OBFITOŚĆ w Warszawie, już 16 listopada br. (sobota).  Tantryczny warsztat dla kobiet otwierający na obfitość właśnie i wzmacniający z nią kontakt. Więcej informacji tutaj…

Sonia Alicja Bednarek

 

 

 

Subscribe to our newsletter

 

Subscribe to our newsletter

 

Subscribe to our newsletter