Bardzo lubię tą perspektywę, która mówi, że w naszym sercu – nie tym biologicznym, tylko energetycznym centrum po środku naszej klatki piersiowej, jeszcze głębiej niż czakra serca – jest takie miejsce, taka jego część, która jest tylko dla nas. Najgłębsza, najbardziej sekretna, stworzona z błogo cichej, ciepłej, pełnej odżywiającego spokoju podstawy naszego istnienia. I co najważniejsze… nie do wzburzenia, nie do zranienia żadnymi doświadczeniami czy wydarzeniami. Jest zawsze obejmująca i pełna wytchnienia.
W klasycznej tantrze przedstawia się ją jako lekko otwarty pąk kwiatu lotosu, który wraz każdym naszym wdechem delikatnie otwiera się, ale nigdy do końca, a wraz z każdym naszym wydechem miękko przymyka się, ale również nigdy do końca. Pięknie ten obraz wymyka się tej powszechnej koncepcji o albo otwartym albo zamkniętym sercu. Jest poza nią, jest czymś więcej. W ogóle nie jest tym sztywnym podziałem związany. Ileż w tym jest wolności.
I ten subtelny wdech, co prawda jest dobrze nam znanym zobrazowaniem przyjmowania tego, co czujemy, czego doświadczamy w danej chwili. Ale już wydech nie jest od razu o dawaniu, tylko jest o integrowaniu w sercu tego, co właśnie zostało przyjęte. To jest dla nas podpowiedź, że oba etapy są niezbędne by oferowanie czegokolwiek w zdrowy sposób w ogóle było możliwe. Jest o zasiewaniu zupełnie innego sposobu bycia z sercem i doświadczeniem. O uszanowaniu.
No właśnie. Lata temu usłyszałam, że to, co kocha serce to czuć, bez wyjątku wszystko. I że boli nas nie tyle wtedy, kiedy odczuwamy nim trudne emocje, jak smutek, zranienie, rozczarowanie, tylko wtedy, gdy je 'zamykamy’, by poczuć to, co trudne jak najmniej lub wcale, gdy mu tego odczuwania odmawiamy. I, że to, co boli to sam ruch ‘zamykania’ serca, tworzenia twardej skorupy wokół niego. A potem ruch jej kruszenia, otwierania. Ciekawe, prawda…?
Skoro tak, to…
- Co jeśli, dzięki intymnemu byciu z sekretnym wnętrzem pąku swojego serca, możesz łagodniej i spokojniej doświadczać tego, co trudne?
- Co jeśli subtelny kontakt z jego nieskończenie słodką przestrzenią z czasem rozpuszcza twoje znieczulenia i zbroje, przywraca delikatność, miękkość, jednocześnie – o paradoksie – umocowując ciebie w pewniejszym odczuwaniu swoich pragnień i potrzeb?
- Co jeśli, gdy obawiasz się ponownego zranienia, to po prostu jest informacja dla ciebie, że być może nie jesteś z nim wystarczająco blisko, że potrzebujesz bardziej z jego wnętrzem się połączyć, by móc zaufać sobie?
- I wreszcie, co jeśli jego bliskość nie jest dla wszystkich, że ma warstwy i że wnoszenie granic, różnych dla różnych osób, nie oznacza jego zamykania; że niezależnie od tych granic wciąż możesz być z wnętrzem pąku swojego serca intymny/a?
Zapraszam, rozważ te pytania. Być może, chociaż jedno z nich zatrzyma ciebie, coś poruszy…
Sarna
♥ PS: Jeśli chcesz wejść głębiej, Medytacja Serce-Lotos delikatnie poprowadzi ciebie do tego najbardziej sekretnego miejsca w tobie. Jest dla kobiet i mężczyzn.

